wtorek, 31 marca 2015

Od Julii do Ksawerego c.d

- Aaaa, to ty jesteś Ksawery? - spytałam. Chłopak kiwnął głową. - To chodź. - uśmiechnęłam się.
Psy, nie zbyt chciały chodzić po schronisku, co chwilę ciągnęły mnie w stronę wyjścia. Obeszliśmy całe schronisko, pokazałam mu też, gdzie trzymamy jedzenie, smycze, leki itd. Na sam koniec, poszliśmy do kotów, zupełnie zapomniałam, że Kuba nie lubi kotów. Po jakimś czasie, zaczął skakać na siatkę i szczekać na koty, przez jego siłę, wyrwał mi smycz z ręki i uciekł.
- Trzymaj. - powiedziałam szybko, dając mu smycze i rzucając się biegiem za samcem.
Trochę się za nim nabiegałam, doleciał aż do parku, cud, że pod samochód nie wpadł. Złapałam go za obrożę i cudem zatrzymałam. Odetchnęłam, po czym klęknęłam.
- Ty łobuzie. - powiedziałam lekko dysząc.

Ksawery?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz