wtorek, 31 marca 2015

Od Nathana CD Julia

Również zeskoczyłem z konia i dalej szedłem za nią pieszo, a za mną Master i Mafia. Minęło jakieś 45 min. Znów było trochę bardziej płasko, więc wskoczyłem na grzbiet ogiera i ruszyłem galopem miedzy skałami.
-Nathan!- krzyknęła za mną Julia, ale wtedy siwek skończył nad zwalonym drzewem i biegł dalej. Przypominało mi się, jak jeździłem tak z ojcem. Przed oczami miałem jego karosza, gnającego przez las. Uśmiechnąłem się delikatnie. Znów siwek skoczył. Julia galopowała za mną. Po prawej biegły moje psy. Wypadliśmy na płaską halę.

<?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz