Trwała cisza. Kiedy już "ogarnąłem" swojego konia, spojrzałem mu w oczy i pogładziłem po chrapach...
-Jesteś piękny...- szepnąłem i odprowadziłem go do boksu. Julia również odprowadziła swojego ogiera.
-Co chcesz teraz robić?- spytała kiedy wychodziliśmy ze stajni.
-Przede wszystkim nie chcę przeszkadzać w pracy...- odparłem i uklęknąłem gładząc swoje psiska po mordach. Master polizał mnie w twarz, a ja posłałem mu karcące spojrzenie. Pisnął przepraszająco, a ja pogłaskałem go.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz