Po skończeniu zwiedzania schroniska, wyprowadziliśmy parę psów na spacer. Później je nakarmiliśmy, po tym przyszli inni wolontariusze.
- Wiesz co, ja już chyba muszę iść, muszę jechać do stadniny, później mam zajęcia... - westchnęłam.
- Jeździsz konno? - spytał.
- Nom. Jak chcesz, to możesz jechać ze mną. - lekko się uśmiechnęłam.
Ksawery?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz