- Jasne! - krzyknąłem podekscytowany.
Od dziecka konie budziły we mnie to coś... jedynie rodzice ciągle, gdy chciałem mieć własnego konia mówili "nie", chociaż mieliśmy wielką posesję i miejsce na schludną, luksusową stajnie. Po dotarciu do stadniny z Julią, oprowadziła mnie po niej by zapoznać się ze wszystkim. Przechodząc przez padok dla koni, moją uwagę przyciągnął gniady koń leżący na ziemi.
- Kto to? - zapytałem z zaciekawieniem.
- Nie wiem, niedawno do nas dotarł. Nie nadaję się do nauki jazdy, dla dzieci. Mówią, że jest do oddania.
Oddania? - powiedziałem w myślach, sam do siebie. Czy to ten moment, by zacząć życie z końmi?
- A myślisz, że mógłbym go przygarnąć? - zapytałem wpatrując się w konia.
<Julia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz