Chwilę odganiałem od siebie wspomnienia, by w końcu mruknąć:
-Psy będą przeszkadzać ci w pracy....- powiedziałem.
-Eeee tam... Bez przesady.- powiedziała.
-No nie wiem...- zawahałem się.
-Chodź. Będzie fajnie.- zachęciła mnie.
-Ech... Dobra... Ale najpierw kopnę się przebrać...- poddałem się.
<?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz