Dziewczyna jakby rozumiejąc mój bełkot wyciągnęła z kieszeni paczkę gum i podała mi jedną.
-Dzięki.-Powiedziałem z ulgą,gdy pozbyłem się smaku psa z buzi.Ohyda.Jak on mógł?W tej chwili z mojego mieszkania wybiegł Steev warcząc na nieznajomego dobermana,którego dopiero teraz zauważyłem.On też zaczął warczeć,więc pośpiesznie chwyciłem dobermana za obrożę i postawiłem obok siebie próbując wepchnąć go do środka.
-Źle reaguje na nieznajomych...-Usprawiedliwiałem się.
-Tak jak każdy pies.-Powiedziała i uśmiechnęła się ciepło. Dopiero teraz przyglądnąłem się jej blond włosom. Były dość długie...
(Julia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz