Wyłożyłem się wygodnie na kanapie w moim nowym mieszkaniu i rozmyślałem nad tym,co zjeść.Pizza?Nie,nie chce mi się pójść do żadnej knajpki i dzwonić też mi się nie chce...
-Ałć!!!Steev!-Pisnąłem,gdy doberman skoczył mi na brzuch i wystraszył jednocześnie.Wyłożył się na mnie i łapami przygniótł twarz.
-Też cię kocham.-Powiedziałem i przesunąłem jego łapy tak,żebym mógł oddychać.Po chwili przesunął je z powrotem.Wyciągnąłem rękę i znów przesunąłem jego łapy.Zamknąłem oczy i dalej rozmyślałem nad tym,co mam zamiar zjeść. Steev jakby to wyczuł i włożył mi pół łapy do buzi.
-Eeej!-Powiedziałem i wyciągnąłem to obrzydlistwo z ust,po czym poleciałem do łazienki i czym prędzej próbowałem wypłukać ten okropny smak.Widząc już tylko jedno wyjście pobiegłem po płaszcz i z wywieszonym językiem podbiegłem do drzwi.Gdy je otworzyłem przechodziła jakaś dziewczyna,po czym zatrzymała się i popatrzyła na mnie dziwnie.
-Wszystko okej?-Spytała i podniosła brew.Wypaplałem nie wiadomo co z językiem na wierzchu,co miało oznaczać ''masz miętówkę?''.
(Julia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz