Uśmiechnęłam się, biorąc od chłopaka telefon. Wykręciłam numer, po kilku chwilach, odezwał się gruby, męski głos. Umówiliśmy się przed padokiem o 16, była trzynasta, więc mięliśmy jeszcze trzy godziny. W sumie, to idealnie bo o 17:30 zaczynam trening.
- O szesnastej mamy być tu i czekać na niego. - powiedziałam oddając mu telefon.
- Super. - uśmiechnął się.
Odwzajemniłam uśmiech i nagle, ktoś pociągnął mnie za kaptur, odwróciłam się i zobaczyłam Christiana. Uśmiechnęłam się do niego, a musnął mnie w rękę, oczekując pieszczoty. Podrapałam go za uchem, po czym cmoknęłam w nosek. Dałam mu kilka kostek cukru a temu oczywiście było mało i zaczął przeszukiwać moje kieszenie.
Ksawery?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz