sobota, 18 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

Wywróciłem oczami, hm... co by mi zrobili, jak bym ich zabił? Przecież, obrona własna... Alan na pewno pomoże. Gdy wsiedli do auta, i odpalili silnik, dyskretnie wyciągnąłem z kieszeni pistolet, który dostaliśmy z Adamem wcześniej od Alana.
Powoli przysunąłem się do siedzenia obok, gwałtownie przyłożyłem mu broń do głowy.
- Puść nas, albo rozwalę ci łeb. - warknąłem.
- Kurwa, miałeś ich przeszukać. - mruknął do drugiego.
Taiga wzięła jakiś metalowy pręt z podłogi i walnęła jednemu w łeb, powodując tym samym omdlenie.
- Oj, przepraszam, będzie siniak. - mruknęła.
- To co wybierasz, giniesz albo dajesz nam spokój.
Nagle pojawiła się policja, wyciągnęli faceta z auta i zakuli w kajdanki, drugiego również. Wyszliśmy z samochodu, a gdy policjanci zabrali tych kiboli, wróciłem do Adama i Kuby.

Taiga? Sorry że zakończyłam, ale jakoś odechciało mi się kryminału xd

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz