niedziela, 19 kwietnia 2015

Od Marco do Victorii (C.D)

Moment pomasowałem brzuch i z powrotem wróciłem na bramkę. Dziewczyna niezbyt przekonana wróciła na pole karne skąd strzelała. Przystępowała z jednej nogi, na drugą, widocznie się zastanawiając.
- Teraz, proszę, strzelaj celnie - zaśmiałem się nadal trzymając dłoń na tułowiu. Skinęła w odpowiedzi. Zamachnęła się i uderzyła piłkę. Pięknie podkręciła ją. Zrobiłem krok w bok w który leciał i zewnętrzną stroną dłoni zatrzymałem jej lot, aby zapobiec jej zetknięciu z siatką, co mnie ponownie zabolało.

< mogę już umierać? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz