czwartek, 16 kwietnia 2015

Od Victorii do Marco c.d

Chrząknęłam pod nosem, tak, żeby nie usłyszał. Niedługo będę musiała iść. Muszę odwiedzić studio, przećwiczyć choreografię i jeszcze odwiedzić Antka. Kurde, chciała bym się czasem odciąć od tego wszystkiego. Nie wiem co się dzisiaj dzieje, jakaś jestem bez humoru, nic mi się nie chce, chyba będę chora... albo to początek załamania nerwowego, jak mówił Napo. Kurde, co ja gadam? Jestem zdrowa na umyślę, to na pewno tylko chwilowa huśtawka nastrojów.
- Nie. Po prostu mam dzisiaj zjechany humor... - westchnęłam. - Nie będę ci zadręczać głowy moimi problemami. - powiedziałam.

Marco?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz