Parsknąłem śmiechem, kręcąc głową. Wróciłem do normalnego już biegu energicznie wymachując rękoma z niezaciśniętymi dłońmi.
- Wiesz na tym polega nożna. Nie każdy musi cię lubić, nie grasz dla nich. A kontuzje? Jeśli coś kochasz to nawet po najgorszym wypadku wrócisz do tego - spojrzałem na nią kątem oka - Myślisz, że nigdy nie byłem kontuzjowany? Oczywiście, ze byłem. I to nie raz, a jednak zawsze wracam tu na murawę.
- A czemu tak nie wrócisz do tańców? - spytała z złośliwym uśmiechem.
- Eee no ten... Nie czuję się jakoś pewnie stawiając kroki taneczne - mruknąłem.
- Dlaczego?
- Nigdy nie byłem stworzony do tego.
- Jak to nie? Oczywiście, iż tak!
- Lecz ja tak nie sądzę.
~~~~czas dalej~~~~
Delikatnie podałem jej piłkę, ona mi i tak na przemian. Ja, ona, ja, ona i tak przez całą długość boiska. I raz ona, raz ja strzelaliśmy na pustą bramkę. Nie przypuszczałem, że może tak zręcznie obchodzić się z dmuchaną kulką w skórzanej oprawie.
< y ja też nie mam XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz