czwartek, 16 kwietnia 2015

Od Marco do Victorii (C.D)

W głowie mi się tłukło "szara myszka", a wyjdzie tak jak zawsze że jest to szalona kobieta w głową w chmurach. Tak, zawsze jest. Już znam chyba każdy typ kobiety i żaden mnie nie zdziwi. Wydaje mi się normalna, chociaż to.
- Głodomorze chodź tu - zaśmiałem się i wstałem po miskę Zacha i swoją porcje jedzenia wyłożyłem mu. Jakoś nie miałem ochoty na posiłek - Pozwól, że jeszcze na moment cie pozostawię.
Tylko skinęła siedząc w ciszy przyglądając się moim ruchom. Poszedłem ponownie do kuchni po mokre jedzenie dla moich psów. Z całym asortymentem wyszedłem na dwór Iwanowi i Judzie wyłożyłem żarcie na tarasie, a Zachariasza zaprowadziłem do domu. Kiedy pies mojej "towarzyszki" zjadł wyłożyłem i temu.
- Ogólnie rzecz biorąc wiele psów jest do siebie podobnych - stwierdziłem znowu siadając do stołu. Podniosła na mnie pusty wzrok.
- Co nie tak? Mogę ci jakoś pomóc? - lekko się zaskoczyłem, tym widokiem, a zareagowałem tak jak to ja mam w zwyczaju.
< takie krótkie ;-; >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz