Alicja po kilku minutach usnęła na kanapie, nie dziwie się wypiła całe wino całkiem sama, mi nie wolno pić, bo biorę jeszcze leki. Wtedy dostałam sms'a od Maksa " zadzwoń jak tylko będziesz mogła", wyszłam z salonu i zamknęłam się w sypialni
- Znalazłeś go? - zapytałam siadając na łóżku
- Taiga on się w coś wpakował, jeszcze nie wiem co, ale dobrze będzie jak zostaniesz z Alicją w domu - odezwał się
- Chyba śnisz - powiedziałam do słuchawki - Zaraz będę pod szpitalem, nie próbuj mi odjeżdżać - powiedziałam chowając telefon do kieszeni, ubrałam bluzę z kapturem i napisałam do brata. Taki kochany braciszek, po kilku minutach był przed domem. Zamknęłam drzwi zapasowym kluczem i podałam mu adres. Na parkingu stał Maks, później poznałam całą historię
- Nie rozumiem - mruknęłam
- Kibole? Grubo - odezwał się Jose, opierając o swój samochód - Wiesz, że jeśli serio chcesz mu pomóc to psy Ci nie pomogą
- Jose - skarciłam go wzrokiem
- No co? Taka prawda, musisz znaleźć na prawdę dobrych ludzi, znam kilku z takiego środowiska, mogę podzwonić, niektórzy są mi coś winni, jakiś informacji udzielą - powiedział obojętnym tonem
- Dlaczego chcesz mi pomóc? - zapytał Maks
- Bo pomogłeś mojej siostrze, a to moja jedyna rodzina, chcąc nie chcąc muszę Cię zaakceptować, jednak to nie znaczy, że Cię lubię!
( Maks? xD huehue )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz