Odkręciłem się i oparłem, lecz tym razem biodrami o karoserie. Uniosłem brew i założyłem ręce na piersi. Trzymała jedną ręką pasek od torby, a drugą luźno opuściła wzdłuż ciała wpatrując się w mnie wyczekująco. Spojrzałem w jej na moment w oczy potem "przeleciałem" wzrokiem po oknach. W jednym z nich stała Eri. Przecież to takie do przewidzenia. Długo milczałem, myśląc co odpowiedzieć. Nerwowo zacząłem ściskać swojej przed ramie przy okazji wbijając paznokcie w skórę przez sweter. Cierpliwie czekała na moją reakcje.
- Jest o czym rozmawiać? - spytałem cicho.
- Jest dużo tematów do narzucenia w tej chwili - zauważyła. Faktycznie miała rację.
- Tak więc narzuć jeden - zaproponowałem.
- Co się stało? - spytała.
- W sensie? - moja brew powędrowała wyżej niż zwykle, z miną "o co ci chodzi?".
- Dlaczego wybiegłeś z sali? - nadal wypytywała.
- Człowiek już biegać nie może? Poza tym Erica mnie zdenerwowała - wzruszyłem ramionami - To tyle?
< lel XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz