Wziąłem głęboki oddech, po czym wypuściłem zgromadzone powietrze. Przeczesałem ręką włosy, po czym puściłem miotłę która upadła na podłogę z dość dużym hukiem.
- Przepraszam. - powiedziałem w końcu. - Nie chciałem tak na ciebie naskoczyć.
- To powiedz co się stało. - powiedziała też już spokojniej.
- Jak cię odwiozłem, pojechałem do stacji. Było jakieś zgromadzenie, wszedł Góra ten nasz kierownik i powiedział że szykują się zwolnienia. Muszą wyrzucić dwie - trzy osoby i będą to te, które okażą się najmniej użyteczne. - westchnąłem.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz