- Na pewno? - spytał niepewnie.
- Tak. - powiedziałam lekko się uśmiechając i zakładając rękawice.
Chłopak westchnął pod nosem, po czym poszedł na pole karne. Nie spuszczałam piłki z oczu, tak jak zawsze kazał nam trener. Po jakimś czasie, znudziło mi się stanie na bramce, tak też zaczęliśmy się "okiwać" o ile można to tak nazwać. Chcąc zabrać mu piłkę, podłożyłam mu nogę, powodując że stracił równowagę.
- Ej no, wiesz że nie wolno tak? - lekko się uśmiechnął.
Wzruszyłam lekko ramionami, robiąc niewinną minkę.

Po kilku chwilach, gdy Marco usiłował odebrać mi piłkę, zaczął mnie łaskotać i jak to ja, zaczęłam się śmiać i padłam na kolana.
- Tak też nie można! - uśmiechnęłam się.
Marco?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz