Westchnąłem, ewidentnie nie miałem co tu do gadania. Taiga poszła, my jeszcze chwilę się pobawiliśmy po czym wróciliśmy do domu. Umyliśmy ręce i po kilkunastu minutach, pojechaliśmy do Taigi. Po drodze, wziąłem Szymona na barana, ponieważ nie zbyt chciało mu się chodzić. Zapukaliśmy do drzwi.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz