niedziela, 19 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

Postanowiłem już się nie odzywać, tak będzie najlepiej. Dojechaliśmy na miejsce, wjechałem na podjazd przed garażem, zamknąłem bramę specjalnym pilotem. Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do domu, Alana nie było. Pewnie wróci o 20, jak zwykle ostatnio. Ciekawe kiedy zamierza wrócić do siebie. Wszedłem do kuchni i nakarmiłem Erica. Oparłem się o blat, spojrzałem na Taigię. Siedziała na kanapie, ewidentnie myśląc nad czymś głęboko. Ciekawe, co ją trapi. Westchnąłem pod nosem, podszedłem i kucnąłem przed nią, po czym ująłem jej twarz w dłonie.
- Co się dzieje? - spytałem cicho, niemal szepcząc.

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz