W mojej kieszeni zabrzmiał fragment 'Over'. Sięgnąłem po telefon dzwonił do mnie Kevin. Zaczął gadać co dziś z chłopakami odwalał i wypominać mi to, że nie przyszedłem do nich i kazał mi przyjść jutro. Zadziwiająco twardym tonem. Zgodziłem się. Dochodziła godzina na którą umówiłem się z szatynką. Wszedłem do łazienki po szybki prysznic, następnie ubrałem się luźno. Czarny t-shirt, czarną, skórzaną kurtkę, szare jeansy i oczywiście moje ulubione neonowo-czarne halówki Nike. Jeszcze w przedpokoju złapałem za szalik, z którym spędziłem wiele meczów. Wyszedłem z podwórka i zamknąłem je na klucz. Ruszyłem w kierunku budynku tancerzy.
~~~~po czasie~~~~
Prowadziłem ją przez park. Miała tyle zainteresowań, ale niespodziewanie temat zszedł na moją osobę. Słuchała jak fascynuje się motorami, swoim samochodem, sportem, a już w szczególności piłką nożną.
- Dlaczego nie tańczysz? - spytała po chwili. Zacząłem się się ironicznie śmiać.
-Coś nie tak? - spytała zdziwiona.
- Nie skąd, wszystko okey - pokręciłem głową nadal się ciesząc - Nie tańczę, bo to nie dla mnie.
- Jak to nie dla ciebie?! - oburzyła się - Kiedy zacząłeś wywijać na parkiecie, każdy osłupiał. Nikt by tak nie pomyślał, że mógł byś tak umieć tańczyć. To było niesamowite.
- No tak, bo popularny piłkarz, tak zwany Marco Reus nie może tańczyć - mruknąłem.
- Nie, nie w tym rzecz. Nie możesz takich umiejętności rzucić -zaczęła się tłumaczyć.
- Ok - skinąłem głową. Nie jestem już dzieciakiem i to oczywiste, że do tego nie wrócę. Nie mam po co.- Nauczyłbyś mnie tak tańczyć? - spytała. O nie... Na takie coś się nie piszę.
- Wybacz, lecz ja nie mam czasu na nauki, zbyt często mam treningi, różnego rodzaju wyjazdy, wywiady i tego podobne rzeczy, naprawdę mi przykro, ale nie - szybko wpadłem na sensowną wymówkę - Może tak no...
- Tak noo co? - spojrzała na mnie z zainteresowaniem.
- Może tak pokazać ci mój teraźniejsze zainteresowania? - zrobiłem jeden długi krok i odkręciłem się do niej z uśmieszkiem.
- Co zamierzasz? - spytała nie pewnie.
- Zobaczysz - zaśmiałem się.
~~~~ciąg dalszy~~~~
Zaprowadziłem ją na boisko. Bez problemu weszliśmy, przecież jest z piłkarzem. Ochraniasz się tylko do nas uśmiechnął. Prowadziłem ją dalej. Do przebieralni. Położyłem dodatek ochraniający szyję na ławce.
Wręczyłem jej jedną z moich zapasowych koszulek, które schowane były w mojej szafce.
- Załóż, będzie ci wygodniej - uśmiechnąłem się. Powoli ujęła w dłonie kawałek szytego, żółto-czarnego materiału.
- A gdzie mogę się przebrać? - zadała mi pytanie.
- Tam są kabiny - wskazałem jej palcem małe pomieszczenia. a następnie sam się przebrałem w strój. I zacząłem odbijać piłkę piąstkami w oczekiwaniu na Victorię.
< lel dużo tego XD >



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz