Przeczesałem ręką włosy. Kuba? Ten grzeczniutki Kubuś, ta szara myszka która wsze w kącie cicho siedzi? Dziwne...
- Przecież nie ma dzisiaj dyżuru... - powiedziałem cicho, na co zaczęła bardziej płakać.
- Nie płacz. - Taiga starała się ją pocieszyć. - Maks? - spojrzała na mnie.
- Mam go jechać poszukać? - spytałem.
Taiga? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz