**Tydzień później**
Nie powiem, ulżyło mi gdy mnie nie zwolnili. Wyleciało trzech jakiś, których imienia szczerze mówiąc nie znam. W ramach tego, że najlepiej się spisaliśmy przez ostatni tydzień, dostaliśmy trzy tygodnie wolnego. Nareszcie sobie odpocznę... siedziałem sobie na kanapie, grając w jakąś grę na konsoli, aż nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Pierwsza myśl? Taiga. Jednak, gdy je otworzyłem, zamurowało mnie, jednak lekko się uśmiechnąłem.
- Ciocia? Co ty tu robisz? - spytałem lekko zmieszany, biorąc na ręce Szymka, który podleciał do mnie uradowany.
- Wiem że cię nie poinformowałam, ale muszę wyjechać na jakiś czas, a nie mam z kim Szymka zostawić, zajął byś się nim? Proszę.
- No dobra, dostałem wolne, więc mam czas.
- Kochany jesteś! - uśmiechnęła się. - Tu masz jego ciuchy, zabawki itd. - powiedziała, podając mi dwa plecaczki. - To ja lecę...
- Nie jest na nic uczulony? - spytałem dla pewności, nie chcę mieć kuzyna na sumieniu.
- Nie, zdrowy jak ryba. Pa. - pocałowała go w nosek i poszła.
Zamknąłem drzwi, po czym postawiłem chłopca na podłodze i kucnąłem przed nim, ten poprawił sobie bluzkę.
- Co tam młody? - uśmiechnąłem się.
- Dobrze. Dasz pić?
Kiwnąłem głową, poszliśmy do kuchni. Wyciągnąłem z szafki soczek jabłkowy w kartoniku, myślę że Alan się nie domyśli, że mu jeden zginął... po jakiejś godzinie, wzięliśmy parę zabawek w plecaczek z batmanem i wyszliśmy z domu.
Zamknąłem drzwi, po czym postawiłem chłopca na podłodze i kucnąłem przed nim, ten poprawił sobie bluzkę.
- Co tam młody? - uśmiechnąłem się.
- Dobrze. Dasz pić?
Kiwnąłem głową, poszliśmy do kuchni. Wyciągnąłem z szafki soczek jabłkowy w kartoniku, myślę że Alan się nie domyśli, że mu jeden zginął... po jakiejś godzinie, wzięliśmy parę zabawek w plecaczek z batmanem i wyszliśmy z domu.
Po drodze, weszliśmy do sklepu. Kupiliśmy dwie butelki soku i chrupki, po czym poszliśmy na plac zabaw. Po jakimś czasie biegania za Szymkiem, usiedliśmy w piaskownicy i budowaliśmy zamek z piasku. Nagle usłyszałem głos Taigi, odwróciłem się w jej stronę, uśmiechnąłem się, wstałem i pocałowałem ją na powitanie.
- Hej.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz