- Tylko dwa razy w życiu byłam na strzelnicy, a na tym ani razu - powiedziałam niepewnie
- Nic trudnego - zaśmiał się - Strzelasz do ludzi, niedaleko jest jezioro więc będzie można wskoczyć i się wykąpać - powiedział z uśmiechem
- No dobrze niech będzie - powiedziałam z uśmiechem - To ja idę się przygotować, a Ty zadzwoń po kolegów - wstałam i ruszyłam na górę do mniejszej torby spakowałam strój i rzeczy na przebranie sama ubierając się w miarę luźno.
Związałam włosy i wzięłam torbę schodząc na dół. Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie jadąc na miejsce. Maks zaparkował i poszliśmy wypożyczyć odpowiednie ubrania oraz cały potrzebny sprzęt. Kuba i Adam byli już na miejscu, przebrałam się i podeszłam do Maksa, który mnie pocałował
- Tylko wiesz - zaczął robiąc krok w tył - Tutaj nie ma litości i wszystkie ruchy są dozwolone
- Żartujesz? - zapytałam jedynie
- Nie - pocałował mnie ponownie - Dasz radę wierze w Ciebie - poszedł w las zostawiając mnie samą... A więc tak chcą grać hm? Z uśmiechem ruszyłam w stronę lasu, znalazłam miejsce gdzie nikogo nie ma i szybkim ruchem wdrapałam się na drzewo, gdzie nie było mnie widać. Nie trzeba było długo czekać, aż wypatrzyłam pierwszą ofiarę, nie wiem kto to był, ale miałam niezły ubaw jak dostał i nie wiedział co, ani gdzie go strzelili, zaczął uśmiechem, a ja zaczęłam się śmiać pod nosem. W końcu nikt nigdzie nie napisał, że nie wolno być na drzewie. Po chwili zauważyłam Maksa... Skąd wiedziałam że to on? Jako jedyny miał inny kask, wycelowałam i strzeliłam mu w nogę, jego zdziwienie było niesamowite
( Maks? xD Nie kończ tego :D )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz