Zaśmiałem się cicho pochylając głowę w dół. Co ja mogę zrobić? Co ja mogę zr... Wiem! Zaplątałem sobie smycz na dłoni.
- No kobieto muszę cie jakoś przeprosić, może chodźmy tak do Mc Donalda? Albo do restauracji? Albo nie to zły pomysł jeszcze mi zdjęć na robią i będzie problem. Chodźmy do mnie zrobię jedzenie - zaproponowałem.
- Ee, no ee... - zaczęła coś.
- Lubisz jajecznice? Jedynie danie, które wychodzi mi w miarę dobrze - wyszczerzyłem się.
- Śniadanie w południe, no nieźle - zaśmiała się.
- Nie śmiej się niektórzy właśnie podnoszą się w tej chwili z łóżka i idą zjeść obiad na śniadanie - uśmiech nie schodził mi z twarzy - Chodź.
Zacząłem iść w stronę swojego domu, a dziewczyna szła obok mnie. Prowadziłem jej psa, który co jakiś czas zaplątywał mi nogi. Trochę upierdliwe, ale do przeżycia. Oczywiście ja kierowałem ta wycieczką i szliśmy jak najmniej ruchliwymi uliczki, aby uniknąć upierdliwych paparazzi. W sumie lubię jak mi robią zdjęcia, ale przez przesady, teraz jakby mi zrobili to by jeszcze jakaś plotka poszła, a tego nie lubię. Po drodze oboje próbowaliśmy coś o sobie dowiedzieć. O mnie to nie był problem, bo większość można znaleźć w internecie, lecz z nią i Wikipedią byłby problem. Okej. Ma spory zwierzyniec, ma 20 lat i spore zainteresowania w zakresie przyrody i pisarstwa. Zadatek na paparazzi. Marco przesadzasz chłopie. Wędrowaliśmy jakiś czas, do dzielnicy drugiej. Otworzyłem jej furtkę na podwórko na, którym stał mój Aston Martin, a trójka psów ganiała się. Od razu przybiegły się ze mną przywitać potem z przedstawicielami tego samego gatunku.
- Zapraszam - wskazałem chodniczek prowadzący do drzwi wejściowych. Dziewczyna posłusznie ruszyła w ich kierunku z lekkim uśmiechem. Otworzyłem jej kolejne drzwi, a potem sam wszedłem. Na moment pozostawiłem ją, bo musiałem otworzyć drzwi na taras.
- Rozgość się - rzuciłem jeszcze w pośpiechu.
Następnie poszedłem do kuchni, zrobić posiłek. Zajęło mi to niemal moment, a już było zrobione. Jeszcze tylko posypać listkami pietruszki i... O! Gotowe. Położyłem oba talerze na stole. Zastałem Victorie na dworze bawiącą się z czwórką pupili.
- Szwed to Iwan, belg to Zachariasz, a labrador nazywa się Juda - zaskoczyłem ją od tyłu, uprzedzając imionami moich psów.
< podryw na psy XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz