sobota, 18 kwietnia 2015

Od Victorii do Marco c.d

- Coś się...
- Nie wiem. - przerwałam mu.
Chłopak wzruszył ramionami i wszedł do szatni męskiej, a ja do damskiej. Nie chciało mi się przebierać, założyłam na siebie bluzę, zarzuciłam torbę na ramię i wyszłam z budynku, gdzie czekał na mnie Aleks, no tak, zapomniał się pożegnać. Westchnęłam i podeszłam do niego.
- Może wskoczymy coś zjeść? - zaproponował.
- Nie jestem głodna. - westchnęłam.
- Okey... to... - zaciął się. - Może kino wieczorem?
- Zadzwonię. - uśmiechnęłam się.
- Dobra. - odwzajemnił uśmiech, przytulił mnie, wsiadł w swój samochód i pojechał. Schowałam torbę do auta i zauważyłam Marco, stojącego przed swoim samochodem, podeszłam do niego chcąc porozmawiać.
- Coś się stało? - spytał.
- Porozmawiać nie można? - lekko uniosłam lewy kącik ust.
- Gdzie twój chłopak? - spytał.
- To nie jest mój chłopak. Przyjaciel. - odpowiedziałem. - To jak, chcesz porozmawiać? - spytałam.

Marco?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz