piątek, 17 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

Spuściłem wzrok i zacząłem myśleć. Skoro to kibole, jeśli naślemy na nich psy, nie będzie wcale lepiej, wręcz przeciwnie. Poza tym, nie wiadomo o kogo chodzi bratu Taigi.
- Gdzie Alicja? - spytałem.
- W domu, śpi. - odpowiedziała.
Nagle podbiegł do nas Adam, wyraźnie był mega zdenerwowany. Czyżby też się o tym dowiedział?
- Maks, Kuba... napisał mi sms... - powiedział dysząc.
- Wiem. - wtrąciłem. - Dobra, wy jeźdźcie do domu, może Alicja będzie coś wiedziała, gdzie może być, spytajcie się, czy coś wspominał. A my, go poszukamy. - zaproponowałem.
- Maks... - westchnęła.
- Nie ma czasu. - pocałowałem ją i razem z Adamem, wsiadłem do samochodu.
Ruszyliśmy z piskiem opon, jednak po mieście jechaliśmy dość wolno rozglądając się we wszystkie strony.
- Jacy my jesteśmy głupi, przecież w mieście na pewno go niema. - stwierdził.
- Pewnie nie. - westchnąłem.
Skołowałem od Alana przedmiot, do namierzania telefonów. Wpisałem numer komórkowy Kuby, po czym narzędzie pokazało nam, gdzie jest. Obrzeża miasta, prawdo podobnie jakiś las. Od razu tam pojechaliśmy. Czego to się teraz nie robi dla przyjaciela? Zostawiliśmy auto przed lasem, po czym zaczęliśmy szukać, czegokolwiek. Znaleźliśmy jakieś ślady po ciągnięciu czegoś, lub kogoś. Ruszyliśmy w tamtym kierunku. Doszliśmy do jakiejś starej, drewnianej... stodoły?
Naładowaliśmy broń, którą dostaliśmy od Alana i weszliśmy do środka. Kuba wisiał powieszony za ręce na jakimś łańcuchu, był cały zakrwawiony a na podłodze, była jeszcze świeża krew która co jakiś czas, zlatywała z ran chłopaka.
Ściągnęliśmy go stamtąd i nagle usłyszeliśmy kroki, chcieliśmy się gdzieś schować ale nie było zbyt gdzie, tak też znaleźli nas bez problemu.
- No proszę, proszę... kogo my tu mamy. - uśmiechnął się jeden z nich. - Zajebiści przyjaciele, pakują kolegę w jeszcze większe tarapaty... - zaczęli się śmiać.
Nagle Adam dostał w głowę metalowym czymś i padł na ziemie, zostałem sam...

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz