Usiadlam na siedzeniu i zapielam pasy po chwili za kierownica siedział już Maks. Usmiechnelam się kiedy ruszył
- Wiesz nie wiem jak dajesz rade w tym szpitalu - spojrzalam na niego - jedzenie nie jest za dobre a pielęgniarki straszne - chłopak zasmial się lekko widząc moją mine
- Nie wszystkie takie są, i nie jem w szpitalu więc nie wiem jakie są posiłki - uśmiechnął się parkujac przed swoim domem
- Myślałam że mnie podrzucisz do mnie - powiedziałam lekko zaskoczona
- Masz mieć cały czas opieke pamiętasz? Zostajesz u mnie na kilka dni - nie powiem zaskoczył mnie tym jednak mimo wszystko myślałam że najpierw pojedziemy do mnie
- A rzeczy? - zapytałam patrząc na niego.
- Wszystko jest, Twój brat spakował wszystko co ważne
- Wiesz że nie musiales - zaczęłam
(Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz