Gdy Maks odszedł wkurzony, zrobiło mi się głupio, trochę przesadziłam, może i na początku to było zabawne, jednak teraz nie było mi zupełnie do śmiechu. Wstałam i założyłam spodenki, a bluzkę upchnęłam w torbę, ponieważ ciągle świeciło słońce
- Trochę nas poniosło - powiedziałam do chłopaków, patrząc w którą stronę pobiegł Maks
- Ty zaczęłaś - zaczęli, a ja jedynie westchnęłam
- I ja muszę skończyć - burknęłam przekładając torbę przez ramię i idąc w stronę lasu. Trochę miałam poobdzierane nogi, ale w końcu go znalazł. Siedział oparty o pień drzewa, miał zamknięte oczy i najwyraźniej był zamyślony. Zastanawiało mnie o czym myśli, oparłam się o drzewo obok i patrzyłam na niego przez kilka minut, chyba pierwszy raz w życiu miałam wyrzuty sumienia. W końcu podeszłam do niego i usiadłam obok, szturchając go lekko i podając chusteczkę, nawet jej nie wziął. Westchnęłam i sama zaczęłam wycierać mu krew
- Przestań - mruknął, jednak dalej robiłam to samo - Taiga - złapał mnie za rękę
- P...Przepraszam - wydukałam z siebie spuszczając wzrok i opierając się jedynie o niego
- Za bardzo się rozpędziłam - przyznałam ze smutkiem w głosie - Jednak mam ostatnie zadanie - spojrzałam na niego kątem oka - Pocałuj mnie
( Maks? )

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz