- To wtedy się obronię. - uśmiechnąłem się.
- Dobra, chodźmy bo zgłodniałam. - zaśmiała się łapiąc mnie za rękę i ciągnąc w kierunku wyjścia.
Szybko dorównałem jej kroku. Weszliśmy do jakiejś pobliskiej knajpki. Zamówiliśmy i zajęliśmy wolny stolik.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz