- Tsa. - zaśmiałem się.
- Zawsze taki był? - spytała.
- Nie wiem, znam go od ósmego roku życia. - powiedziałem.
- Jak to?
- No bo mój tata, związał się z jego mamą. Mam też przyrodnią siostrę, a ogólnie, to jestem jedynakiem. - powiedziałem.
Te dźwięki, po jakimś czasie zaczęły mnie wkurzać.
- Eric, piłka! - powiedziałem do psa, leżącego obok nas. Pies zamerdał ogonem i poleciał po nią, gdy wrócił, położył piłeczkę tenisową przede mną. - Dobry piesek. - uśmiechnąłem się i pogłaskałem go.
Wziąłem piłeczkę, po czym z całej siły rzuciłem nią o ścianę, a dźwięki ucichły.
Taiga? xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz