- Emm okej...- odparłam i wyciągnęłam z torby dokumenty.
Po kilku minutach przyszli jego koledzy i przeszukali mi całe auto. Szybko mogłam jechać dalej, tylko że czekała mnie dłuższa droga przez objazd. Kiedy dotarłam już na miejsce, podeszłam do ogrodzenia. Uśmiechnęłam się i wyprowadziłam Senshou. Osiodłałam ją, a do siodła przywiązałam Jaspera i Pistasha. Przejechałam się trochę z nimi polną drogą, a potem wróciłam. Musiałam poćwiczyć trochę z karym ogierem. Założyłam mu wędziło bezogłowiowe i na oklep ruszyłam w stronę pól. Ogier potrzebował się wybiegać, a na padoku zbytnio nie miał jak. Trochę się bałam, że może zacząć się rzucać, ale nie potrzebnie. Było cicho, przez co Pistash też się uspokoił. Na początku zaczęliśmy od kłusowania. Nagle usłyszeliśmy strzały. Nad lasem zrobiła się czarna chmura stworzona z ptaków, które się czegoś wystraszyły. Ogier również wpadł w panikę i zaczął stawać dęba. W końcu zaczął biec wystraszony w stronę lasu. Bezskutecznie próbowałam go jakoś zatrzymać.
<Oliwer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz