Spacerowałem z psami i kuzynem po parku. Ciotka go do mnie przywiozła na kilka godzin, bo musiała załatwić jakieś ważne sprawy.
- Bartek, zobacz, jakiś kot przyszedł do mnie.
- Kot? - lekko się zdziwiłem.
Chłopak podsunął mi pod rękę zwierzaka, był puszysty, udało mi się wyczuć obrożę, więc bezpański nie jest.
- Musimy znaleźć jego właściciela, chodź. - pociągnął mnie za rękę przed siebie.
Westchnąłem. Chodziliśmy po różnych dzielnicach, przy którymś z kolei mieszkaniu, usłyszeliśmy głos dziewczyny.
- Czy to twój kot? - spytałem.
- Serea! - powiedziała z niedowierzaniem, biorąc od chłopaka zwierzaka. - Dzięki, gdzie go znaleźliście? - spytała.
- W parku. - odpowiedziałem.
Maggie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz