Gdy wróciłem do domu, poszedłem do siłowni. Siedziałem tam do wieczora, później wróciłem do domu, wziąłem prysznic i ruszyłem do studia na zajęcia. Przydzielali nas w pary, byłem z Kają, często razem pracujemy i nawet dobrze nam to wychodzi. Za zadanie mieliśmy wymyślić choreografie do wybranej piosenki. Umówiliśmy się, że jutro o szóstej się spotkamy przed studiem, gdy załatwiłem wszystkie swoje sprawy, po czym wróciłem do domu i od razu zasnąłem.
*Tydzień i sześć dni później*
To nie będzie chyba zbyt dobry dzień, jutro będzie jeszcze gorszy ponieważ Ash wyjeżdża. Wstałem przed ósmą, wziąłem prysznic, umyłem zęby, zjadłem coś i wyszedłem z domu idąc prosto do studia. Chciałem jeszcze przećwiczyć, niestety, nie mieliśmy na to dużo czasu. Przed jedenastą, wszyscy się zebrali, nie wiadomo skąd, obok mnie i Kai pojawiła się Ashlynn.
- Hej. - uśmiechnąłem się. - Co tu robisz?
- Przyjechałam ci pokibicować. - odwzajemniła uśmiech, przytulając się do mnie.
- To jest Kaja, Kaja, to moja dziewczyna, Ashlynn.
Panie się przywitały i zaczęły się zajęcia.
- Okej kochani, przypominam, że kto wygra, wyjeżdża na tydzień do Hiszpanii na konkurs. - ogłosił jeden z nauczycieli.
Na środek sali wyszła pierwsza para, później jeszcze dwie i przyszła kolej na nas. Rozciągnąłem się na szybko, z głośników zaczęła lecieć muzyka, a my tańczyć.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz