- To dobranoc. - powiedziałem, lecz dziewczyna już spała. Uśmiechnąłem się, po czym pocałowałem ją w czoło, przytuliłem i jakoś sam zasnąłem.
Następnego dnia, obudziłem się przed dziewiątą, Ash jeszcze spała. Wstałem, po czym nakarmiłem Lucyfera i poszedłem zrobić nam śniadanie. Położyłem tackę z jedzeniem na łóżku i zorientowałem się, że Lucka nie ma. Zacząłem go szukać po pokoju, aż nagle, obudziła się Ash.
- Fede, co ty robisz?
- Lucyfer mi uciekł... - westchnąłem.
Dziewczyna zrobiła duże oczy i wstała z łóżka, nagle krzyknęła i wskoczyła mi na ręce, złapałem ją.
- Znalazłam. - westchnęła kładąc głowę na moim ramieniu. Uśmiechnąłem się.
Ashlynn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz