Wymieniliśmy z chłopakami spojrzenia, już chciałem coś powiedzieć, ale przyszedł ordynator.
- Witaj, ty pewnie jesteś Lola. - uśmiechnął się.
- Tak, to ja. - odwzajemniła uśmiech.
- To chodź, oprowadzę cię po szpitalu.
- Więc ja pewnie się nie przydam. - powiedziałem i nagle dostaliśmy wezwanie.
Pobiegliśmy do karetki i szybko dojechaliśmy do miejsca wypadku.
Lola?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz