- Co jest? - spytała.
- Dzwonił tata... - zacząłem. - I powiedział żebyśmy wracali, bo ma zamiar puścić zdjęcia i filmy z dzieciństwa. - powiedziałem zrezygnowany, na co dziewczyna się zaśmiała.
- Faktycznie, straszne.
- A żebyś wiedziała!
Wsiedliśmy na konie i wróciliśmy do domu. Niechętnie wszedłem do pomieszczenia, wszyscy już zajęli miejsca. Dołączyliśmy do nich, siadając na miękkim dywanie, opierając się o stolik. Obok mnie, usiadł Alan. Tata, włożył pendriva do telewizora, a po chwili, pokazał się pierwszy krótki filmik.
- Tutaj mamy Maksa i Alana, dogadać się nie potrafili od samego początku. - zaśmiał się, pokazując filmik.
- A tutaj Maks. - powiedział z uśmiechem.
- A tu Alan.
- To ja bańki żarłem? - zaśmiał się.
- Maks na łyżwach, pierwszy raz.

- A tutaj nasz romantyk, Alan.
- Maks z jego pierwszym piesiem i z szczeniakami.

- Alan. Ewidentnie kazał nam się odwalić. - zaśmiał się.

- Boże, niech to się już skończy! - jęknął.
- No i ostatnie kilka filmików, należy do Maksa.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz