- Jaki uprzejmy tygrysek. - uśmiechnęła się i wsiadła.
Zaśmiałem się pod nosem, zamknąłem za nią drzwi, po czym zająłem swoje miejsce. Odpaliłem silnik i ruszyliśmy do parku rozrywki, znalazłem wolne miejsce i zaparkowałem. Zgasiłem silnik, otworzyłem Tai drzwi, po czym sprawdziłem, czy tył nie wystaje za bardzo.
- Ale się troszczysz o swój samochodzik. - uśmiechnęła się.
- Samochód to istna skarbonka. - westchnąłem.
Weszliśmy na teren parku.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz