Uśmiechnąłem się pod nosem, miałem ją odnieść do sypialni, ale w sumie sam zasnąłem. Nie wiem kiedy, ani jak, ale okey... obudziła mnie dziewczyna, która lekko pociągnęła mnie za rękaw, lekko otworzyłem jedno oko, później drugie i przetarłem je ręką. Wyciągnąłem z kieszeni telefon, było pięć po ósmej.
- Wczoraj zasnęłaś, miałem cię odnieść do sypialni, ale w sumie, sam zasnąłem... - wyjaśniłem.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz