piątek, 10 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

Nie to nie, łaski bez. Po jakimś czasie, gdy wróciliśmy do domu, wsiadłem w samochód i ruszyłem do szpitala, miałem dyżur. O dwudziestej, wróciłem do domu. Spakowałem kilka ubrań, butelkę wody, miski, karmę dla Erica i jakieś dwie jego zabawki w plecak.
Zarzuciłem go na ramię, zapiąłem psa na smycz. Napisałem karteczkę do Alana, żeby mnie nie szukał i żeby się nie martwił. Brał prysznic, więc udało nam się dyskretnie wyjść z domu. Wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy przed siebie.
W pracy wziąłem zaległy urlop, pojechałem do wujka, który jako jedyny z mojej prawdziwej rodziny utrzymywał ze mną kontakt. Dotarłem tam około piątej w nocy, niestety, mieszka daleko od Eternal City. Wjechałem do garażu, który był specjalnie otwarty. Wysiedliśmy z auta, zabierając plecak i idąc w kierunku drzwi, gdy poniosłem rękę, aby zapukać, drzwi się otworzyły a w nich stał wujek.
- Maks, jak dobrze widzieć mojego bratanka. - uśmiechnął się.
- Cześć wujku, nie śpisz? - zdziwiłem się.
- Nie, nie mogłem się doczekać kiedy przyjedziesz. 
Gdy chwilę porozmawialiśmy, poszliśmy spać, rano mam zamiar iść na grób taty...

Taiga? Uciekam i nie wiem kiedy wrócę! XD 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz