Zajęłam się swoimi ćwiczeniami, zamiast sobie odpuścić to dramatyzuje, to że przyszła raz nie oznacza, że przyjdzie i drugi. Ze złości nic mi już nie wychodziło, przeklęłam pod nosem i poszłam się przebrać. Do domu szłam okrężną drogą, chciałam wziąć prysznic i iść do łóżka. W domu niestety był już Jose
- A Tobie co? Wściekła jesteś jak osa - zaczął patrząc na mnie
- Zamknij się - mruknęłam - Idę do siebie, jak ktoś przyjdzie powiedz, że mnie nie ma, każdemu - powiedziałam idąc w stronę schodów z naciskiem na słowo "każdemu"
- Ale każdemu, każdemu? - zapytał zaskoczony
- Tak, zwłaszcza jemu - dodałam wiedząc już co ma na myśli. Weszłam pod prysznic pod którym stałam godzinę jak nie dłużej. Usiadłam na łóżko i chwyciłam za pandę, zakładając słuchawki, aby nie słyszeć swojego brata czy też innych niepotrzebnych dźwięków
- Idiota, idiota, idiota - zaczęłam wyzywać w poduszkę
( Maks? xD )


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz