- Aaa, kiedy dokładnie? - spytałem.
- Piątek. O dwudziestej się zaczyna. - odpowiedziała.
Piątek, piątek... powtarzałem sobie w myślach. Wydaje mi się, że nie mam wtedy dyżuru, choć mogę się mylić, a nawet jeśli, coś się wykombinuje...
- No w sumie, czemu by nie. - lekko się uśmiechnąłem.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz