sobota, 4 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

- A skąd wiesz? - uśmiechnąłem się, a widząc jej spojrzenie, wybuchnąłem śmiechem. - To jak, chcesz tą niespodziankę? - spytałem.
Dziewczyna kiwnęła głową, chwyciłem ją za rękę. Wyszliśmy z hotelu, będąc pewni, że zdążymy wrócić w odpowiednią porę. Wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy przed siebie, zatrzymałem się na poboczu.
- To tu? Przecież tu nic nie ma... - lekko się zdziwiła.
- To nie tu. - mruknąłem, wyciągając ze schowka czerwoną bandanę. - Żeby była to niespodzianka, muszę ci zawiązać oczy. - powiedziałem.
- No, okey... - powiedziała niezbyt pewnie.
Zrobiłem to, po czym ruszyłem dalej. Gdy byliśmy na miejscu, wysiadłem z auta, otworzyłem drzwi Tai i pomogłem jej wyjść. Doszliśmy dość blisko krawędzi, zawiał wiatr i wtedy odwiązałem jej chustę z oczu. A przed nami, rozwinęło się nieskończone morze, staliśmy na klifie.


Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz