- Nie, fu... - skrzywiłem się lekko. - Jabłka na deser. - uśmiechnąłem się.
- Możesz pokroić jeszcze sałatę w paski. - powiedział.
- Okey. - odpowiedziała i wzięła się do pracy.
Po jakiś pół godziny skończyliśmy i włożyliśmy kurczaka do piekarnika.
- No to teraz, idę podzwonić. - powiedział kierując się w stronę swojego pokoju.
Gdy zniknął, podszedłem do Taigi, która myje ręce. Od tyłu objąłem ją w pasie, po czym pocałowałem w policzek.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz