- Z igły widły? - zrobiłem krok w tył. - Nie robię z igły widły, po prostu martwię się. A co jak...
- Nie przesadzaj. - przewróciła oczami przerywając mi.
- Taiga... - przechyliłem lekko głowę na prawo.
- Przestań no, nie potrzebuję żebyś się tak o mnie martwił. - rzuciła.
- Dobra... - mruknąłem. - To na razie. - dodałem, wsiadłem na rower i ruszyłem do Alana.
Taiga? Spoko xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz