Nowe miasto. Czy mi się uda? Nie wiem. Wyjechałam tu tylko po jedno - zapomnieć o przeszłości i tworzyć nowy rozdział swego debilnego życia. Odkąd pamiętam, żałowałam, że się urodziłam kobietą, dziewczyną. Na szczęście wyszło mi na dobre, mówiąc chłopakom, że zmieniam płeć. Wtedy przestali ze mną zarywać, a niektórzy normalnie gadać, bo w sumie, kto chcę być z kimś, kto zmienia płeć? Dobrze, że dziewczyny ze mną rozmawiały, ale co to było? Dni szkolne takie same - siedzenie na ławce i uczenie się. Niestety i tak nie dostałam się do dobrej szkoły. Psyholog, z którym miałam mieć zajęcia, jednak uciekałam i byłam tylko raz, stwierdził, że to nie moja wina jakby. Że mam zrytą psychikę. Ale teraz mogę zacząć wszystko od nowa. Trzeba spróbować... stać się miłym dla ludzi? Nieee... trzeba zapomnieć o przyszłości i o niej nie myśleć. Najgorzej, jak ci się śnią wszystkie koszmary z życia.
Właśnie wracałam z kilkoma monetami od schroniska, za pomoc z myciu zwierząt. Schowałam je do kieszeni. Szłam przez las. Szczerze? Trochę się boję przechodzić przez las, po tym ostatnim wydarzeniu, jednak droga na około jest o godzinę dłuższe, a przez las do chodzę w ciągu 15 minut. Na moje nie szczęście, ktoś także zachciał się "przejść" po lesie i wpadł na mnie. Jak ja nie lubię ludzi...
<Ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz