- Tak może być - powiedziałam kładąc nogi na biurko w hotelu - W takim razie do zobaczenia - rozłączyłam się, wracając do pracy. O 15 wsiadłam na motor i pojechałam do pobliskiego sklepu, kupiłam jakieś ciastka, żeby nie było że jestem niegościnna, przed 16 byłam w domu, żeby wszystko ogarnąć, kiedy usłyszałam dzwonek, otworzyłam drzwi widząc Bartka
- Hej, fajnie że wpadłeś - wejdź proszę - powiedziałam z uśmiechem wpuszczając go
- Masz jakieś zwierzęta? - zapytał
- Nie, brat u mnie pomieszkuje, ale aktualnie go nie ma - powiedziałam, pomagając mu dojść do kanapy - Kawy, herbaty, soku? - zapytałam
( Bartek?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz