niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Maksa do Taigi c.d

Uniosłem rękę, w geście pożegnania. Odprowadziłem auto wzrokiem aż do zakrętu, w którym wniknął. Westchnąłem i wróciłem do domu. Cały dzień, minął dość szybko i... dziecinnie. Byliśmy z Alanem, Agatą i Maćkiem nad rzeką, gdzie kiedyś mieliśmy swoją "bazę" okazało się, że wejście zostało ogrodzone, a my oczywiście, przeszliśmy przez nie lecz cóż, trochę się poharataliśmy. Następnego dnia, wstałem o szóstej. Pożegnałem się z wujkiem i z tatą, wziąłem od niego numer telefonu i dałem mu swój, Alan podobnie. Wsiadłem w samochód i ruszyłem w stronę Eternal City, za mną jechał Alek. Nagle, wpadł mi do głowy pewien pomysł. Wiem, spieprzyłem z tym balem, ale przecież można to naprawić... gdy dotarliśmy do miasta, wypakowałem się i ruszyłem do hotelu mając nadzieję, że nie spotkam tam Taigi. Na szczęście, była tam tylko Katniss.
- Co tu robisz? - spytała.
- Mam ważną sprawę, był ten bal, a ja spieprzyłem sprawę i nie byłem z Taigą. No ale chciał bym to naprawić, możesz mi pomóc?
- No nie wiem...
- Proszę! - powiedziałem składając ręce.
- No dobra. - westchnęła. - Czyli tak, ty idziesz załatwić katering, dam ci adres, a ja zajmę się salą, gośćmi i tym, żeby Taiga do hotelu nie weszła. - powiedziała podając mi karteczkę.
- Super, dzięki. - uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę wyjścia.
Wsiadłem w samochód i ruszyłem pod dany adres.

Taiga?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz