Uśmiechnęłam się lekko, wpatrując się w niego. To co mówiła tamta kobieta, musiało mocno go zranić, zresztą nie chciałabym żeby takie coś obrażało moją rodzinę. Jednak nie umiałam sobie wyobrazić tego bólu, ja swojego ojca wręcz nienawidziłam. Najchętniej sama zakopałabym go w ziemi, jednak to było zupełnie coś innego
- Wiem - powiedziałam z uśmiechem - Chodźmy na lody - powiedziałam łapiąc go za rękę i ciągnąc do jednego ze sklepów
- Masz jakieś plany na resztę dnia? - zapytał, gdy siedzieliśmy już przy stoliku jedząc zimną słodycz
- Muszę zadzwonić do kilku osób i dopracować wygląd sali, za kilka dni jest uroczyste otwarcie. Mam nadzieje, że pamiętasz
- Pamiętam - zaśmiał się - To odprowadzę Cię do domu - zaproponował z uśmiechem, na co jedynie przytaknęłam. W domu usiadłam przy komputerze i zaczęłam dzwonić do różnych ludzi, kiedy usłyszałam dzwonek. Pierwsza moja myśl była taka, że albo przyszedł Maks, albo Jose... Chociaż z Maksem widziałam się przed chwilą, a Jose wszedł by bez dzwonienia. Odłożyłam słuchawkę i podeszłam do drzwi. Zaskoczył mnie widok kobiety, która podawała się za matkę Maksa
- Odczep się od niego! - powiedziała na wejściu
- O co pani chodzi? - zmarszczyłam brwi patrząc na nią
- Nie udawaj głupiej, zresztą Ty nie musisz udawać. Zostaw Maksa, on jest tylko mój rozumiesz to?! Żadna mała szmata mi go nie weźmie! - zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, zaczęła biec do furtki, a później przez ulicę, aż zniknęła mi z oczu, stałam w tych drzwiach jak słup soli nie bardzo rozumiejąc co się właśnie stało. Usiadłam na kanapie, zastanawiając się nad tym wszystkim, nad jej słowami i nad tym czy powinnam powiedzieć o tym Maksowi, chyba powinien o tym wiedzieć...
( Maks? xD )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz