Maks nagle przede mną uklęknął trzymając jakieś pudełeczko, pierwsza myśl? Na głowę upadł?! Chce się oświadczyć?! Jednak na szczęście miał jedynie piękny naszyjnik, przez co odetchnęłam z ulgą
- Dziękuje, ale nie musiałeś, nie mam urodzin - powiedziałam z uśmiechem
- Może nie musiałem, ale chciałem - uśmiechnął się, zakładając mi go na szuję
- Kochany jesteś - powiedziałam odchylając się i całując go - Jednak nie strasz mnie tak - uśmiechnęłam się
( Maks?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz